Rysowanie w stylu manga cz. 1

Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się nad własnoręcznym tworzeniem scen i postaci, okazywało się zapewne, że nie wszystko było takie łatwe jak się wydawało. Niby proste i składające się na spójną całość kreski stawały się bardzo trudne lub wręcz niemożliwe do narysowania. Oczywiście w sieci dostępne są tutoriale jak rysować mangę, wydana została masa książek na ten temat, a na YouTube można dostać wiele “domowego” materiału, ale wciąż pojawiają się problemy.

Część z nich leży po stronie z samych zainteresowanych (złe założenia, nieprawidłowy tok nauki, kiepskie nawyki itp.), ale często mam wrażenie, że ze strony osób wykładających taką wiedzę również daje się odczuć brak, aby użyć tu odpowiedniego określenia, znajomości problematyki z drugiej strony. Chodzi o to, że jeśli dajmy na to ukończyłem jakąś tam szkołę plastyczną, mam wpojone podstawy rysowania, to wygodniej jest mi założyć, że Wam, jako osobom mnie słuchającym lub czytającym one również zostały wpojone – a co jest założeniem całkowicie błędnym. Osobom bez wykształcenia plastycznego, zwłaszcza samoukom, bardzo trudno jest zaaplikować wiedzę opartą o teoretyczną znajomość podstawowych zasad plastycznych.

I chyba tu jest najczęściej przysłowiowy “pies” pogrzebany. Widzę jak w danej książce pojawiają się kolejne kreski ze szczątkowym tłumaczeniem, ale co dokładnie jest robione, pod jakim kątem, z jaką siłą, co mi to da, jaki ruch dokładnie wykonam – tego się już nie dowiem. Dlatego chociażby tak wielką popularnością cieszą się materiały wideo Marka Crillego, wspominanego przeze mnie już kilka razy tu i ówdzie we wcześniejszych wpisach – bo nie kryje się ze swoim warsztatem. Dochodząc do sedna problemu, to właśnie krycie się z narzędziami, tym co się faktycznie umie, nie pozwala na pełne przekazanie swojej wiedzy innym. Trudno się zresztą temu dziwić, bo kto zdrowy na umyśle sprzeda za darmo komuś swój warsztat? Dzielenie się wiedzą w zbyt umiarkowanym stopniu rzutuje jednak po całości w stopniu sporo bardziej widocznym niż zamierzony. Efekt jaki tego jest – opisałem, a tymczasem może wystarczy tylko nieco zmienić podejście…

Jedną z rzeczy, które często od razu się zakłada, jest precyzyjna wiedza co się chce osiągnąć (tu: jakim stylem podążać). Z doświadczenia z chociażby sprzętem audio wiem, że taka wiedza w 90% przypadków nie istnieje. Ludzie nie są w stanie opisać co im się podoba, jaki dźwięk preferują, co chcą mieć, na co chcą wydać swoje pieniądze. Przychodzi delikwent, chce wydać 100 zł, na co – nie wie. No to skąd ja mam wiedzieć? No właśnie.

Dlatego na łamach MojaManga.pl zdecydowaliśmy się poprowadzić periodycznie cykl wykładów nt. samodzielnego tworzenia postaci w stylu manga dla początkujących. W dzisiejszym skupię się bardziej nie na rysowaniu, a określeniu się, zdeterminowaniu co chce się rysować, jaką techniką i dokąd może to zaprowadzić. Wierzę, że to kluczowa kwestia na samym początku, ponieważ z czasem można srodze żałować swojej decyzji lub po prostu być zmuszonym do testowania zupełnie innych technik i stanąć przed problemem: co wybrać. Każda technika ma bowiem swoje wady, zalety i niuanse, nie każdemu zatem musi pasować. Z tego powodu chciałbym podzielić się z Wami swoimi spostrzeżeniami na ten temat i omówić kilka zagadnień z nim związanych – na pewno nie wszystkich, gdyż jest ich multum, ale te najważniejsze moim zdaniem z punktu widzenia początkującego, wspierając się kilkoma przykładami mangaków i rysowników stosujących konkretne techniki w praktyce.

Spis treści tego artykułu:

1) Analogowo czy cyfrowo
2) Cyfrowy kolor kontra czerń i biel
3) Czarno-biała magia
4) Urok kolorów

Informacja: w tekście posługuję się w wielu miejscach słowami i zwrotami angielskimi. Powodem jest fakt, że ogromna większość dostępnych w sieci materiałów, tutoriali oraz programów jest angielskojęzyczna i uważam, że prościej będzie się później po nich poruszać, gdy mniej więcej będzie się znało znaczenie tych najpopularniejszych. Także nie jest to moje lenistwo czy brak profesjonalizmu, a zabieg bardzo celowy.

Analogowo czy cyfrowo

Myślę, że wybór między tymi dwiema technikami będzie idealny na początek naszych dywagacji. Wiele zależy tu od tego, czy potraficie skupić się na rysowaniu i jednocześnie zupełnie nie patrzeć na to, co rysujecie ręką, bo dokładnie tak wygląda praca z tabletem graficznym (chyba, że pracujecie na wysokiej klasy tablecie z wbudowanym ekranem, ale to już drogi sprzęt dla profesjonalistów, którymi raczej jeszcze nie jesteście jak sądzę). Analogowo – czyli przy użyciu tradycyjnych mediów, najczęściej występujących pod postacią szeroko dostępnych i bardzo tanich kartek A3/4 i ołówków HB, zaczyna swoją pracę ogromna większość osób, głównie ze względu właśnie na w/w problem z nie wiadomo jak podchodzącym pod rękę tabletem.

Tworzenie za pomocą klasycznych materiałów jest może tanie, ale niesie ze sobą bardzo dużo problemów i wyrzeczeń. Przede wszystkim: jak coś się źle zrobi to na ogół nie można tego cofnąć, wprowadzanie korekt jest zatem bardzo trudne. Bardzo łatwo też o zabrudzenie pracy (zwłaszcza przy wszystkim co jest oparte o węgiel lub grafit), jej zniszczenie lub uszkodzenie papieru, a sama praca nie jest zbyt trwała z perspektywy czasu (żółknięcie papieru) i ciężko ją do końca zabezpieczyć.

Cyfrowo również nie jest różowo: poza przyzwyczajeniem się do pracy z patrzeniem nie pod siebie a na wprost rosną koszta związane z nabyciem oprogramowania i tabletu graficznego, którego rozmiar dodatkowo trzeba sobie odpowiednio dopasować. W ciemno bardzo trudno jest dokonać trafnego co do tego wyboru, dlatego też polecam udać się do mnie na Techfanatyka i zapoznać się z obszernym poradnikiem pt. Jak samemu wybrać tablet graficzny, choć prawdopodobnie będę próbował podjąć ten temat ponownie na łamach MojejMangi następnym razem.

Tak czy owak wszystko to sprowadza się do tego, że amator z brakiem zielonego pojęcia o pracy na takich urządzeniach może się mocno sparzyć i bez zasięgnięcia porad z sieci lub najlepiej własnoręcznemu popróbowaniu pracy na takim urządzeniu u znajomego, ciężko będzie mu się przekonać.

Można również pokusić się o rozwiązania pośrednie, czyli wykonywanie partii obrazu ręcznie na mediach klasycznych, a potem digitalizować je za pomocą np. skanera i obrabiać lub kolorować do końca w programie graficznym na tablecie na komputerze. Wielu profesjonalistów preferuje taką formę tworzenia swoich obrazów, ponieważ daje im to spore możliwości w zakresie kontroli lineartu i zaoszczędzenia sporej ilości czasu i pieniędzy nad kolorowaniem oraz wykończeniówką. Dodatkowo praca taka jest od razu zdigitalizowana, więc nie będzie problemu z jej zniszczeniem w oryginalnej, wczesnej formie.

Przykładem mangaki, który stosuje z powodzeniem technikę digitalizacji jest Omar Dogan, którego galerię znaleźć można pod TYM adresem. Po stworzeniu lineart’u digitalizuje go i maluje już całkowicie cyfrowo w programie Corel Photo-Paint, o którym z kolei sam mógłbym napisać całkiem pokaźną książkę, jako że od ponad 10 lat wykorzystuję go zawodowo, z tym że o oprogramowaniu jeszcze sobie zdążymy porozmawiać później, na wszystko przyjdzie czas.

Zresztą, jego prace analogowe również nie ustępują tym hybrydowym:

Innym mangaką, w zasadzie to bardziej już klasycznym rysownikiem, jest Gofu (LINK), którego można śmiało określić mianem fanartowego spammera: jego kolekcja postaci bazujących na tych z najpopularniejszych anime jest wręcz powalająca. W przeciwieństwie jednak do Dogana, Gofu wykorzystuje swoją zdigitalizowaną pracę tylko do oczyszczenia i naniesienia prostych planarnych cieni w programie Adobe Photoshop – reszta jego cieniowania to szybki i prosty hatching. Technika nieporównywalnie szybsza, bazująca niemal w całości na analogu i o wiele mniej precyzyjna od Dogana, ale trzymająca swój styl i kanon prac czarno-białych. Spójrzcie sami zresztą, czy nie brak im pewnego charakteru?

Jak widać, wszystko ma swoje wady i zalety a każdy styl swoich artystów, ale to od Was zależy, co będzie Wam pasowało. Za analogiem kryją się najczęściej niskie koszta, choć mogą one wzrosnąć, jeśli będziecie chcieli iść bardziej do góry w zakresie klasy użytych narzędzi i technik. Za cyfrówką z kolei stoją ogromne możliwości, mnogość potencjalnych technik, również takich, które symulują w bardzo udany sposób techniki analogowe i ew. oszczędność czasu spędzonego nad poprawkami. Dlatego też osobiście będę skupiał się tylko nad właśnie tą paletą rozwiązań. Wyobraźcie sobie bowiem tylko: nakładacie kolor, kolor jest, delikatnie mówiąc, kiepski, co wtedy? W przypadku pracy analogowej jest bardzo źle, w przypadku pracy cyfrowej nie dość, że możecie sobie cofnąć wszelkie zmiany, wprowadzić korekty, to jeszcze poeksperymentować z nim i zdecydować, czy np. włosy lepiej wyglądają w kolorze pomarańczowym, czerwonym czy może wręcz karminowym. Dzięki temu sporo akuratniej można zaplanować finalne kolory tworzonej postaci, scenerii, czegokolwiek. Pełna elastyczność.

Cyfrowy kolor kontra czerń i biel

Gdy już zdecydujemy się na cyfrowe rozwiązanie naszych problemów, należałoby zdecydować się nad rysowaniem w kolorze lub klasycznie w czerni i bieli. Jedno i drugie jest dosyć unikatowe względem siebie, a zależnie od programu w jakim będzie się pracowało, rządzi się nieco innymi prawami oraz ilością spędzonego czasu. Naturalnie można robić i tak i tak, potem zdecydować lub nie, ale istnieje takie powiedzenie: jeśli ktoś jest dobry we wszystkim, nie jest bardzo dobry w czymś jednym. Hołdując tej zasadzie wierzę, że zdecydowanie się na jedną konkretną ścieżkę, przynajmniej na początku, najszybciej przyniesie jakiekolwiek korzyści.

Największym dylematem jest tu chyba możliwy do uzyskania efekt końcowy. Zupełnie inaczej wygląda bowiem grafika wyglądająca jak szkic, bądź po prostu będąca szkicem, a kolorowy obrazek, mogący być do tego wykonany na przeróżne sposoby: np. imitując akwarelę, cieniowanie płaskie a’la rasowe anime czy po prostu o wysokiej jakości i precyzji kolorowania, kojarzące się mi osobiście z cieniowaniem Phonga. Jedna i druga grupa ma swoich fanów, także, przynajmniej w kwestii wspomnianego przeze mnie efektu końcowego, i jedno i drugie może wyglądać naprawdę wspaniale i urzekająco.

Czarno-biały urok

Czerń i biel jest tradycyjnym i jednocześnie najszybszym sposobem na gładkie przejście z technik analogowych, głównie dlatego, że można próbować rysowania z technicznego punktu widzenia w ten sam sposób co ołówkiem lub piórkiem. Szkic i obrys nie muszą być perfekcyjne, ponieważ nie wypełniamy tutaj żadnych obszarów jednolitym kolorem, co wydatnie przyspiesza etap tworzenia lineartu. Rysowanie takich elementów jak np. oczy jest szybsze, nie musi być też “pełne”, zatem kreskowanie brwi wydaje się bardziej realistyczne. Styl samych kresek również może być różny, w zależności od tego, co chcemy danym narzędziem zasymulować: ołówek czy tusz, a szkice podstawowe, służące do wstępnego zblokowania sobie proporcji czy pozy, mogą być cały czas widoczne, dodając do rysunku sporej dozy realizmu mediów go tworzących.

Ze względu na pozwolenie sobie posiadania niedokładnego lineartu i braku wypełnień jednorodnych jako takich, a przynajmniej robionych za pomocą bardzo szybkiego wypełniania fillem, uniemożliwiacie sobie późniejsze kolorowanie rysunku w taki sposób, o ile nie dopracujecie, tj. nie “podomykacie”, szkicu, od którego zresztą niezależnie od techniki i tak nie uciekniecie. B/W daje jednak tą przewagę, że umożliwia bardzo delikatne cieniowanie, które tutaj występuje właśnie w roli kolorowania, wychodząc od bazowego “koloru”, jakim jest biel. Odpada Wam zatem mozolne dobieranie odcieni oraz ich kontrola na różnych monitorach, a pozostaje w sumie tylko kontrola kontrastu całościowego, którego w taki sposób bardzo łatwo jest się nauczyć. Zauważalnych odcieni skali szarości w takim wypadku wskazałbym 10 – wprost z tabeli standardowych kolorów RGB – a to więcej niż trzeba do osiągnięcia dobrych rezultatów i ogólnego balansu.

Cieniowanie można realizować na wiele sposobów, np. poprzez hatching, cross-hatching, punktowanie, efekty symulujące gęste kreskowanie raz przy razie, rastry etc. Dzięki korzystaniu z warstw oraz trybów ich mieszania między sobą (najczęściej za sprawą opcji Multiply), kosztem krawędzi można wzmocnić dane cieniowanie w kilka sekund i sprawdzić, czy balans tonalny uległ poprawie. Dużym plusem jest tu fakt, że możecie wypuścić bardzo dobrze ukończony szkic na dowolnej maszynie, nawet z najgorszym monitorem, o ile tylko ten ma w miarę dobrze skalibrowaną skalę szarości. Nawet takie efekty jak contrast shifting (gwałtowne zmiany kontrastu obrazu w zależności od kąta patrzenia na monitor) w najtańszych panelach nie tylko nie przeszkadza, ale nawet pomaga, chociażby wykrywać defekty i pomięte piksele.

Kolor for the win

Kolorowe prace są z kolei trudniejsze od czarno-białych głównie za sprawą wymuszania mądrego doboru kolorów oraz myśleniu nad balansem tonalnym wprzód. Tutaj dobrym pomysłem może okazać się wstępne blokowanie obszarów za pomocą skali szarości i późniejsze nakładanie ich poprzez wypełnianie już gotowych plam barwą o zbliżonym nasyceniu do szarego odpowiednika. W wielu przypadkach zabawa kolorem może przynieść sporo więcej radości i przede wszystkim przyspieszenie pracy, ponieważ nie trzeba bawić się w mozolne cieniowanie (zwłaszcza przy ogromnych pracach robionych pod druk lub downsampling, bo i tak też ludzie robią) i pomóc chociażby wypełnieniem o którym pisałem wcześniej.

Prace upodobnione mocno do klasycznych malarskich są jednymi z najtrudniejszych do stworzenia, a prezentuje je chociażby Kishida Meru idąc w stronę akwareli i tradycyjnych farb:

Dużym plusem jest jednak stosowanie “prostych” plam barwnych i możliwość użycia później filtrów imitujących faktycznie niemal żywcem wyjęty kadr z jakiegoś anime lub po prostu stworzenie kompleksowego światłocienia ze sporo prostszej pierwotnej formy. Tutaj chyba dobrym przykładem będzie Caidychen (deviantart), choć przykładów będzie tu sporo sporo więcej – bo właśnie taka forma prezentacji postaci i dokładnie taka paleta warsztatowa są najpopularniejsze i chyba też jednocześnie najbardziej efektowne na dłuższą metę:

Nie trzeba jednak aż tak mocno męczyć tej materii, aby uzyskać satysfakcjonujące efekty – zwróćcie uwagę na thumbnail niniejszego wpisu, a zobaczycie fragment mojej postaci, na której stosowałem w zasadzie tylko cieniowanie płaskie + filtr końcowy. Ma to z anime sporo więcej wspólnego aniżeli pełne kolorowe prace, a jeśli komuś zależy na “twardych dowodach”, polecam przeczesać sieć w poszukiwaniu prac Koha Kawarajimy, klasyka gatunku. U niego chyba każda praca wygląda niemal jak żywcem brana z anime:

Niestety nie ma róży bez kolców: będzie wiele sytuacji po drodze, gdzie dana postać będzie o wiele lepiej wyglądała w czerni i bieli niż w kolorze, a przynajmniej takie będzie pierwsze wrażenie. Dlatego o wiele większą rolę będzie tu odgrywała jakość i kalibracja monitora, który zacznie mocno wpływać na faktyczny dobór barw w końcowym rysunku. Dobrą metodą jest przetestowanie kolorów użytych w danej pracy na kilku monitorach, co powinno dać jakiś w miarę spójny pogląd na ich reprodukcję u “publiczności” i wprowadzić niezbędne korekty, ale o tym także jeszcze się wypowiem szerzej w przyszłości.

Cieniowanie realizować można również na kilka sposobów, chociażby wcześniej wymienionym trybem mieszania warstw, kolorem odciętym od bazowego na twardo (w/w cieniowanie płaskie), gładko o różnym stopniu przejścia (malowanie tradycyjne kilkoma kolorami lub gładziutkie przejścia za pomocą pędzli rozmywających), a ich dobór metod zależy od gustu artysty i efektu, jaki chce się osiągnąć.

Wybierając kolor będziecie mieli, jak już pisałem, sporo dodatkowych trudności, ale jednocześnie mogli wpływać na widza nie tylko kształtem, ale właśnie i owym kolorem. Kolor włosów, oczu, odzieży itp. może bardzo wyraźnie przekładać się na podkreślenie specyficznego charakteru danej postaci i jeśli np. chcecie wykreować złośliwą, wredną tsundere, można spróbować tak dobrać do niej barwy, że osoba oglądająca stwierdzi już po pierwszym spojrzeniu z kim ma do czynienia. Do tego będziecie w stanie namalować rzeczy, przy których w czerni i bieli trzeba byłoby przynajmniej mocno się zastanowić, ponieważ nie można tam zaaplikować pewnych zasad i technik charakterystycznych dla operowania farbą.

Podsumowanie

Myślę że swoje zamierzenia z początku artykułu w dużej mierze zrealizowałem – teraz bowiem powinniście mieć przynajmniej jako taki pogląd na to, do czego można dojść w zakresie parania się rysowaniem w stylu manga, jakie style można opanować, a także jakie techniki jakie niosą ze sobą korzyści i obostrzenia. Powinno to pozwolić, jeśli nie na ominięcie potencjalnych pułapek związanych z wyborem techniki do nauki, to przynajmniej zmusić do zastanowienia się nad tym na samym początku, czy to jest właśnie to, co chcecie robić.


  1. Pingback: Rysowanie w stylu manga cz. 2 - MojaManga.plMojaManga.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *