Jak Powstaje Manga – Anatomia

Prawdopodobnie jednym z najważniejszych aspektów pracy rysunkowej jaki osobiście bym wskazał, jest poprawne wyczucie proporcji danej postaci. Nie łudźmy się, po prostu bez zachowania odpowiedniego modelu relacji między kończynami, tułowiem a głową, cały czas będzie to niezmiernie dokuczliwe wrażenie że „coś tu nie jest tak jak powinno, tylko co?”. W takich chwilach z pomocą może, a przynajmniej powinna, przyjść publikacja ze znanej serii How To Draw Manga, na nasze „przetłumaczona”, o ile mogę się tak wyrazić, na Jak Powstaje Manga, w postaci tomu 8 zatytułowanego Anatomia (oryginalnie Bodies & Anatomy) i wydana u nas przez WANEKO (oryginalnie Graphic-Sha Publishing).

Gdybym miał się czepiać nazewnictwa, to recenzja przeobraziłaby się w jeden z moich długich i podejmujących prawdy oczywiste felietonów, dlatego znęcanie się nad tym tytułem przesunę na bardziej pożądany obszar zawartości i merytoryki. Znęcanie się to zresztą bardzo akuratne w tym miejscu słowo, ponieważ nie mam najmniejszego zamiaru sprawiać jakiegokolwiek wrażenia przed Wami, że pozycja ta wywołała mój entuzjazm, mimo, że tego typu materiały na starcie mają u mnie zagwarantowaną większą wartość niż inne.

   

W zasadzie dużo mówi już sam podtytuł „vademecum młodego rysownika” oraz autorstwo określone jako „towarzystwo badań technik mangowych” (oryginalnie Society for the Study of Manga Techniques), pisane niezbyt wyszukanym fontem. Nazewnictwo już na tym etapie coś mówi, nawet te oryginalne i nawet jeśli wydanie ma być przeznaczone dla młodszych osób (tak, zweryfikowałem sobie to założenie w pewnym momencie aby mieć pewność, że dobrze tą książkę oceniam) to jednak nazwijmy je chociaż jakkolwiek poważnie. A jeśli nie, to niech chociaż content będzie poważny, jakkolwiek. I niestety jakkolwiek nie jest. Już wstęp jest odpychający, nie tyle jakością i formą (komiksu), co dialogami w nim zawartymi, które zamiast śmiesznymi są po prostu żenującymi. Nic, przechodzę ten etap i skupiam się na tym co powinno interesować najbardziej: treść. I znów niestety zderzam się ze ścianą. Oczywiście nie można było oczekiwać poziomu profesjonalnego i w zasadzie takowego nie oczekiwałem, ale niestety przydatność w formie przekładalności zawartych w książce „porad” jest dosyć mała. Cały problem leży w tym, że publikacja przypomina mi naszą reprezentację piłkarską: brak pomysłu na realizację planu zasadniczego jakim jest nauczenie rysowania w sposób zgodny z ludzką anatomią. Nie ma tam pokazywania krok po kroku jak powstaje dany rysunek wraz z tuzinem przydatnych porad albo chociaż omówienia co się robi po kolei i na co trzeba uważać, nie ma w ogóle omówienia tak podstawowej rzeczy jak funkcjonalne proporcje i branie miar chociażby ze świata otaczającego! Zamiast tego jest realizacja koncepcji „a ogólnie macie i ogólnie popatrzcie sobie na różne gotowe obrazki jak się ogólnie powinno przedstawiać narysowane obiekty”. Ok, tylko zabrakło tego istotnego elementu: ciągłego pokazywania JAK je narysować, bo po kilkunastu pierwszych stronach to po prostu zanika i robi się jeden wielki zbiór gotowców, a czytanie zmienia się w przeglądanie przypominające instalację programu polegające na klikaniu next, next, next, finish. Mało tego, problem dotyczy gotowców mających więcej wspólnego z rysowaniem realistycznym lub w stylu przypominającym miejscami amerykańskie komiksy zamiast z mangą. Z nią niewiele jest tam elementów wspólnych, a przecież głównym założeniem jest się nauczyć rysowania w tym właśnie stylu, prawda? Dobra, pomijając w tym miejscu moją sporą kąśliwość, po prostu popatrzcie na zdjęcia i powiedzcie czy aby na pewno przesadzam? Wydaje mi się że nie i niestety, ale wrażenie wspólnych cech z mangą zniknęło wraz ze zgubieniem z oczu okładki (nota bene jej autorem jest Shinichi Ishioka). Nawet jeśli wyjdziemy od samego słowa „anatomia”, które od razu kojarzy się z mapami mięśni itp., to jednak spodziewałem się czegoś więcej niż tylko biernego i ogólnego ich omówienia bez konkretnych wskazówek jak rysować w wydaniu uproszczonym to, co przed chwilą mi pokazano. Przypomina mi to nieco wulgarny „tutorial” nt. rysowania sowy:

 

 

Drugą istotną sprawą jest konwencja prezentacji tychże gotowców. Cały czas miałem i mam nadal wrażenie, że książka jest oparta o techniki analogowe i rysowanie tylko i wyłącznie w oparciu o manekin. Założenie tych dwóch rzeczy na samym początku poczytuję za jeden z kluczowych elementów, które zaważyły na niskiej przydatności praktycznej publikacji. Abyśmy się dobrze zrozumieli: nie mam nic a nic przeciwko technikom analogowym czy też pracy na manekinie, ale taki sposób pracy powinien być omówiony jako aspekt a nie podstawa realizacji. O wiele bardziej pomocne okazałyby się tutaj nie pomocnicze rysunki modelowe oparte o manekin, ale wymieszanie ze sobą gotowego rysunku i szkiców pomocniczych, tak jak zwykło się pracować z postaciami tworzonymi od zera i przy zachowaniu 100% zgodności z zasadami anatomii (naturalnie o ile nie jest to chibi, ale nawet chibi ma swoje zasady). Ja tych zasad nie widziałem, a przynajmniej tych podstawowych i dopiero poznanie ich z innych książek pozwoliło mi na realną ocenę braków w tej publikacji. Jeśli macie taką możliwość, to weźcie teraz dowolną książkę z tej serii, gdzie wśród autorów wymienieni są chociażby Hikaru Hayashi czy Kazuaki Morita i porównajcie sobie poziom jednej i drugiej. To będą dwie różne książki i dwa różne poziomy, między którymi istnieje przepaść nie do pokonania. I tu właśnie dochodzimy do tego największego, krytycznego problemu, o którym wspominałem w poprzednich swoich wpisach: braku prawdziwych, porządnych tutoriali i użerania się z miernotami, próbującymi rysować i edukować w ten sposób innych. Tak dzieje się niemal zawsze, gdy rysowaniem nie zajmuje się ktoś, kto robi to profesjonalnie i takie ryzyko istnieje również w moim przypadku, gdy próbuję nauczyć kogoś czegokolwiek związanego z rysowaniem. Na szczęście zdaję jeszcze sobie z tego sprawę. Po prostu nie da się zanegować tu prostego faktu, że osoba profesjonalnie zajmująca się, a więc najczęściej zawodowo, danym typem grafiki, nauczy Was czegoś lepiej, szybciej i pewniej niż ktoś, kto takiego doświadczenia zawodowego nie posiada. Wiedza teoretyczna zawsze jest weryfikowana przez realne problemy i odpowiedzialność za znalezienie na nie własnoręcznie solucji, a w książce tej w wielu miejscach ma się niestety wrażenie, jakby wiedzę wykładała osoba coś tam potrafiąca ale bez pojęcia jak ją wyłożyć w jakikolwiek sposób użyteczny. A jeśli był to efekt celowy, to czas popukać się w czoło i zapytać po co w ogóle bawić się w książki uczące czegoś, czego do końca nie chce się nauczyć? Hayashi czy Morita jakoś nie mają problemów z przekazaniem czytającemu swojej wiedzy, tłumaczą co robią i dlaczego tak a nie inaczej, bez ukrytych kompleksów nt. zbytniego odkrycia swojego warsztatu przed czytającym.

  

Najtrudniejszym zadaniem jest w tym momencie z mojej strony ocenienie tego 130-stronicowego wydania pod kątem faktycznej przydatności. Myślałem jakiś czas nad klasyfikacją i ewentualną rekomendacją tegoż tytułu i doszedłem do następujących wniosków: jeśli szukacie taniej książki pokazującej to i owo w zakresie ogólnego zaprezentowania narysowanych konturowo anatomicznych modeli męskich i kobiecych w różnych pozach, głównie pod kątem realistycznego szkicowania postaci, to książka wbrew swojemu tytułowi może się przydać. Jeśli jednak chcecie bezwzględnie nauczyć się rysować od zera i to trzymając się mangowej konwencji, darujcie sobie zakup. Manga bazuje na wielu wizualnych uproszczeniach postaci oraz prezentowanego świata, dlatego nie uważam, aby studiowanie od mapy każdego mięśnia po zakamarki konstrukcyjne ludzkiego nosa były tu specjalnie przydatne. Bazując na uproszczonych sposobach prezentacji ludzkiego ciała, można nauczyć się sporo szybciej ich poprawnego prezentowania, jednocześnie wyrabiając w sobie swego rodzaju intuicyjność, aniżeli robiąc wszystko od drugiej strony. Narysujecie wtedy talię w taki sposób a nie inny dlatego, że posługujecie się podpowiadającą Wam intuicją, a nie konkretną wiedzą „bo tam jest mięsień” – taka wiedza może przydać się dopiero w późniejszym okresie, ale i tak nie wykroczy poza materiał z którym możecie zapoznać się na lekcjach biologii w liceum.

Książka jest do kupienia u nas w kraju w cenie ok. 30zł na stronie waneko.pl (LINK)

 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *